zawsze w wakacje przychodzi czas kiedy rezygnuje z kosmetyków,bo po co się malowac gdy zaraz cała twarz sie swieci bo topi sie fluid. doczepiam rzesy i wszystko co rano musze zrobic to wykremowac buzie.
jak dobrze.
znowu zdjęcia w spodenkach,ale lubię je, do wszystkiego pasują i trochę je męczę. dzisiaj spontaniczne zdjęcia,także specjalnie się nie głowiłam,a nawet wcale, nad tym by było różnorodnie.
tak myślę,że szkoda ze zlot się skończył. kiedyś był on dla mnie zwyczajnie nudny,ale w tym roku bardziej się wczułam,może dlatego że w pracy miałam kontakt z ludzi którzy w nim uczestniczyli. żeby nie było ja tez spróbowałam,nie obyło się bez siniaków.
co najgorsze,że teraz przez 2 miesiące będę znosić ludzi typu 'za drogo' 'za daleko' 'a dlaczego, a po co, a skąd ' .jedynym plusem jest to,że przez cały dzień wszystkich obserwuje,próbuje rozgryźć,wyciągam wnioski,a czasem tez poznaje ciekawa osobowość.
dzisiaj moje nerwy szarpnął pan pseudo bogacz,który ubrany od stóp po szyje w markowe ubrania, z ipadem w łapie i wielkim złotym łańcuchem na szyi ,szukał napoju. 4,20pln '' za litr???????????'' 4,00 pln nie ten smak,nie taka zakrętka. 3,80 pln 'taki sok mam w biedronce za złoty dwadzieścia'. ledwo się powstrzymałam z powiedzeniem : 'to idź sobie pan do biedronki i kup '. 3,00 kreci nosem,coś nie pasuje.po 5 minutach zawracania dupy i marudzenia wybrał najtańszy jaki był -duża oranżada helena. przy wydawaniu reszty czekał i wlepiał gały w kasetkę,gdy szukałam dłuższa chwile 20 groszy,bo chwile wcześniej zaatakowała mnie kolonia i wszystkich pozbawiła. ale twardo czekał i nie odpuścił. ciekawe ile oszczędza by kupić biała koszulkę armaniego ;)
jak mam cos ulubionego,to męcze to i męczę, tak jak biale trampki,skorzane spodenki,czy zwykla biała i czarna bluzke. zawsze cos do tego wykombinuje. wlasnie dlatego tak lubie te rzeczy.
i wciąz poszukuje idealanej skorzanej kurtki, torby worka czarnego i białego.niby zwykle rzeczy i są wszedzie, a wszystko to jeszcze nie to.